Kawę na szybko poproszę

Zwykle uwielbiam gdy kawa jest świeżo zmielona. Wtedy aromat i smak są najbardziej intensywne. Picie takiej kawy to czysta przyjemność. Jednak bywa tak, że użycie młynka do kawy z rana, wzbudziłby sprzeciw jeszcze śpiących współ domowników. A człowiek kawy by się napił, i co wtedy?

Pozostaje wówczas mniejsze zło –  to ten czas gdy trzeba sięgnąć po gotową zmieloną kawę, która sprytnie ukrywa się  w szafce wraz z innymi produktami, czyli kawę zmieloną. I powiem, że po taką kawę zdarza mi się sięgać, jednak mam już swoje wypróbowane marki, do których w owych okolicznościach sięgam.

Znalezienie dobrej już zmielonej kawy, to nie lada sztuka. Trudno bowiem znaleźć kawę, która nie zawiera dziwnych dodatków (a takie bywają). Jednym z możliwych scenariuszy jest kawa z grochem. Tak, tak, nie żartuję. Bo wyobraź sobie, że niektórzy producenci ze zmieloną kawę surfują nam zmielony groch. Czy da się to wyczuć?

Da się, ale niestety nie zawsze jest to przyjemne. Jeśli po wypiciu kawy czujesz, że jest Ci ciężko na żołądku, to już masz dobry powód do tego, by przypuszczać, że kawa którą właśnie wypiłeś, zawiera dodatek którego akurat w kawie nie chciałeś. Inny sposób na wykrycie chrzczonej kawy? To słaby aromat po otwarciu opakowania. Zmielona kawa zaraz po otwarciu, powinna wręcz wyzionąć z opakowania istny bukiet aromatu. Jeśli go nie wyczułeś, albo był słabo wyczuwalny, to wiedz że coś się dzieje.

No dobra, więc jaka kawa jest spoko? Mogę podać dwie sprawdzone, pewne, a zarazem niedrogie marki. Pierwszą którą mogę Ci polecić, jest dobrze znana na naszym rynku kawa WOSEBA. Obecnie możesz ją kupić w kilku odmianach. Druga to również rozpoznawalna PRIMA. Która lepsza? O tym napiszę kiedy indziej.